Informacje

Piękne bramki w Kozienicach. Energia lepsza od lidera

| 29 kwietnia 2018 | 0 komentarzy

Mateusz Wójcik utonął w objęciach kolegów. Pomocnik Energii zdobył bramkę z gatunku „stadiony świata”

Piłkarze Energii Kozienice po dobrym i emocjonującym spotkaniu wygrali przed własną publicznością z liderem tabeli Mszczonowianką Mszczonów 3:2.

ENERGIA KOZIENICE – MSZCZONOWIANKA MSZCZONÓW 3:2 (1:1)
bramki: Piotr Czerwiński 12′, Mateusz Wójcik 54′, samobójcza 59′ – Kamil Marciniak 33′, Marcin Gregorowicz 83′

żółte kartki: Fusiek, Zawadzki, Szary
czerwona kartka: Lepa (90′+)
sędziował: Jarosław Gromek z Radomia

Energia: Baranowski – Szary, Janiszewski, Lament, Wasilewski, Kołodziejczyk (86′ Pryciak), Wójcik, B. Michalski, Czerwiński (72′ Fusiek), Zawadzki, Skowroński (80′ Sobolewski)

Mszczonowianka: Leszczyński – Wójcik (62′ Janik), Chukwumeka, Worach, Marciniak (62′ Jadacki), Cudny (62′ Majchrzak), Lepa, Sosnowski (62′ Pociech), Gliński, Dylewski, Gregorowicz

Zarówno pozycja w tabeli, jak i bilans poprzednich spotkań faworyta meczu nakazywały upatrywać w drużynie gości. Z żadnym innym zespołem piłkarze Energii Kozienice nie mają tak wybitnie niekorzystnego bilansu. Z 15 poprzednich meczów kozieniczanie wygrali tylko jeden, a aż dziewięć razy schodzili z boiska pokonani. Zawodnicy trenera Grzegorza Seremaka udowodnili jednak ostatnio, że potrafią wygrywać z wyżej notowanymi zespołami.

Piłkarze z Kozienic i Mszczonowa stworzyli w sobotę widowisko, które mogło podobać się kibicom. Mecz był otwarty i dość szybki. Padło w nim pięć bramek, choć mogło o wiele więcej.

Pierwszą dobrą okazję by otworzyć wynik mieli w 7 minucie goście. Zabrakło komunikacji między obrońcami i bramkarzem Energii. Piłkę zmierzającą do pustej bramki z linii bramkowej wybił Bartłomiej Janiszewski. Kozieniczanie wykorzystali już pierwszą ze stworzonych sytuacji. Pięknym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Piotr Czerwiński.

W kolejnych minutach trochę brakowało akcji zakończonych strzałem. Piłkarze Mszczonowianki przebudzili się dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Glińskiego bardzo ładnym uderzeniem z pierwszej piłki Kamil Marciniak doprowadził do remisu. Tuż przed przerwą przyjezdni mieli jeszcze dwie dobre okazje by wyjść na prowadzenie. Z rzutu wolnego z 20 metrów w poprzeczkę trafił Daniel Dylewski. Zaś w ostatniej akcji po kolejnym rzucie rożnym uderzenie Karola Woracha świetnie obronił Mateusz Baranowski.

Pierwsza połowa mogła się podobać.  Był to jednak dopiero przedsmak emocji, które piłkarze zafundowali kibicom po przerwie.

Drugą połowę rewelacyjnie rozpoczęli gospodarze. W 54 minucie Mateusz Wójcik zdobył przepiękną bramkę. Defensywny pomocnik Energii uderzył z około 35 metrów. Piłka od poprzeczki zatrzepotała w bramce Mszczonowianki. Goście nie zdążyli stworzyć żadnej akcji, po której mogli by wyrównać, a już przegrywali różnicą dwóch trafień.

Eugeniusz Kołodziejczyk ograł w polu karnym Marciniaka i z linii końcowej zagrał w pole bramkowe do Romana Skowrońskiego. Napastnika Energii próbował ubiec Tony Uzoma Chukwumeka. Nigeryjczyk interweniował tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki.

Ostatnie pół godziny to kolejne sytuacji, które mieli zawodnicy obu drużyn. Blisko zdobycia kontaktowej bramki był w 63 minucie Dylewski. Po raz drugi po jego uderzeniu nasz zespół uratowała poprzeczka. Energia grała z kontrataku. Po dośrodkowaniu Łukasza Szarego niewiele zabrakło Skowrońskiemu i Czerwińskiemu by sięgnąć piłki i uderzeniem głową spróbować pokonać Daniela Leszczyńskiego.

Prawdziwe nerwy zaczęły się po kontaktowej bramce. W 83 minucie w pole karne dośrodkował Kacper Jadacki. Marcin Gregorowicz bardzo dobrym przejęciem zgubił krycie i strzałem z 10 metrów przywrócił nadzieję gościom na korzystny rezultat.

Podopieczni trenera Grzegorza Seremaka umiejętnie się bronili, a w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry mieli dwie doskonałe okazję bramkowe. Najpierw Bartłomiej Michalski zbyt długo zwlekał z dograniem piłki w pole karne do lepiej ustawionych kolegów. Chwilę później po jego podaniu sam na sam z bramkarzem znalazł się Sebastian Pryciak. Pomocnik Energii z 11 metrów trafił jednak w poprzeczkę.

Na szczęście niewykorzystane sytuację nie zemściły się tym razem na gospodarzach. Wynik nie uległ już zmianie. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędzia Jarosław Gromek wyrzucił z boiska Pawła Lepę. Zawodnik Mszczonowianki został ukarany czerwoną kartką za kopnięcie w nogi jednego z naszych piłkarzy. Zagranie było bardzo chamskie. Trener Grzegorz Seremak nie mógł pohamować emocji, ale skończyło się tylko na bardzo ostrej wymianie zdań z piłkarzem Mszczonowianki.

Tags:

Kategoria: AKTUALNOŚCI, Energia Kozienice, I ZESPÓŁ

Odpowiedz